Kurz, dynamika i ułamek sekundy. Bez reżyserii.
Nie ustawiam ludzi pod linijkę i nie każę szczerzyć się do obiektywu. Wpadam na parkury i wybiegi wtedy, kiedy mam ochotę na zapach siana, piach i czysty sport. Zostaję w cieniu, łapiąc ujęcia, których nikt nie planował.
Światło, skupienie, detal
Klacz i źrebię w ruchu
Niepowtarzalny moment rozciągnięcia i dynamiki. Bez pozowania, z bezpiecznego dystansu.
W promieniach słońca
Mocny kontrast, ostre światło kontrowe i głęboki cień. Każdy detal sierści i spojrzenia.
Stoję z długą lufą z boku parkuru lub rozprężalni. Nie rozpraszam konia przed przeszkodą i nie przeszkadzam zawodnikowi. Najlepsze emocje pojawiają się wtedy, gdy nikt nie wie, że patrzę w wizjer.
Skupienie przed wjazdem na parkur, zaciśnięte wodze, odbicie nad okserem i ulga po przejeździe na czysto. Czysta dynamika bez lukrowania i bez sztucznego retuszu.
Robię to wyłącznie z frajdy z łapania światła. Jak mam dzień – jadę na drugi koniec Polski. Jak nie mam – zostaję w domu. Zero pakietów godzinowych i zero pracy z przymusu.
Startowałeś na zawodach?
Jeśli widziałeś mnie z aparatem na parkurze lub rozprężalni i chcesz sprawdzić ujęcia ze swojego przejazdu – odezwij się. Podaj nazwę zawodów, datę, konia i konkurs. Wygeneruję dla Ciebie bezpośredni, prywatny link do albumu w mojej chmurze.